Podsumowanie akcji Mundur Na Rowerze 2017 – Kręcimy dla Marcina

 

Przyjaciele

kiedy zaczęła się zawiązywać nieformalna grupa Mundur na rowerze (MNR) naszym  celem było zebrać w jednym miejscu internetu naszą mundurową brać, ludzi którzy pomimo obowiązku służbowego czują także obowiązek dbania o swoje zdrowie, o swój wygląd. Chcieliśmy stworzyć miejsce, które będzie żyło, które będziemy wspólnie odwiedzali nie z przymusu tylko z ciekawości i chęci działania. Zaledwie po kilku godzinach od powstania grupy, kiedy liczba członków nagle przekroczyła sto osób zaczęły pojawiać się pierwsze propozycje zorganizowania wspólnego przejazdu rowerami. Był to swoisty przekaz, że mundurowi potrzebują czegoś takiego co ich „zwiąże”, czegoś takiego co podbuduje morale i da nadzieję, że jesteśmy solidarni względem siebie.

Pierwsze wstępne pomysły dotyczące spraw technicznych pojazdu wydawały się być dość abstrakcyjne, bo jak garstka ludzi może przejechać przez Polskę, nie „naciągając” swoich godzin służby i innych obowiązków. Mimo iż rozwiązanie tego problemu było banalnie proste, nie pojawiło się ono od razu.  Po kilku godzinach intensywnego „kombinowania” pojawiło się rozwiązanie pod hasłem „sztafeta”. Po tym od razu zaczęły pojawiać się pomysły rozwiązań innych kwestii.

Po stworzeniu ogólnego zarysu akcji, administratorzy strony PMF na facebooku i portalu nocjestnasza.pl wyszli z koncepcją przejazdu upamiętniającego funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy popełnili samobójstwo i zostali zapomniani. Zostało to wstępnie zaakceptowane przez społeczność MNR jednak szybko się okazało, że nie każda rodzina chciałby aby takie sprawy nagłaśniano. Chcąc uszanować taką decyzję zrezygnowaliśmy. Poszukiwania kolejnych idei na przejazd nie trwały  zbyt długo. Policjanci z Rzeszowa nakreślili bardzo ważną kwestię i potrzebę pomocy Ich koledze Marcinowi, który zachorował na chorobę nowotworową zwaną mięsakiem.

Pierwotnie sztafeta planowana była na rok 2018 jednak kiedy ustaliliśmy, że Marcinowi trzeba pomóc, ruszyła machina. Szybko podjęliśmy decyzję, że przejazd odbędzie się w tym roku na przełomie września i października. Zaangażowaliśmy się do granic naszych możliwości, codzienna praca związana z planowaniem trasy, powiadomieniem mediów czy zebraniem uczestników zajmowała czas do późnych godzin nocnych.

Do chwili startu pierwszego uczestnika żyliśmy w niepewności, czy to się uda? Udało się, kolega Szymon wyruszył, a nasza strona na Facebooku zaczęła żyć. Okazało się, że nie tylko mundurowi potrzebują takiej akcji ale również ich rodziny i społeczność sympatyzująca ze służbami mundurowymi. Pierwsze zmiany sztafety liczyły od jednej do maksymalnie sześciu osób. Zmieniło się kiedy sztafeta wjechała do Sandomierza. Ilość uczestników z jednej strony nas przeraziła, a z drugiej napełniła energią i endorfinami na czas kolejnych zmian. Wiedzieliśmy, że liczba uczestników w Sandomierzu będzie większa niż do tej pory ale to co zobaczyliśmy było wielkim, pozytywnym zaskoczeniem. Trzynaście osób z sandomierskiej ekipy oraz dwie osoby z Lubelszczyzny zostały przyjęte przez Komendanta Powiatowego Policji w Sandomierzu, który przekazał drobną pamiątkę dla Marcina. Było to zdjęcie z wizerunkiem aktora Piotra Polka wcielającego się w rolę komendanta Policji w serialu Ojciec Mateusz. Gest Komendanta zapoczątkował piękny trend wśród kierownictwa Policji. Od tej chwili coraz częściej na miejscach zmian widzieliśmy prawdziwe braterskie wsparcie ze strony przełożonych, co bardzo podbudowało morale uczestników.

serwis na trasie do Bydgoszczy

Tak długa trasa jak ta, którą wspólnie pokonaliśmy nie może obejść się bez zmiennych warunków atmosferycznych. W trakcie przejazdu bywały momenty, że jazda na rowerze była czystą przyjemnością, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie. Nie możemy wspomnieć, a nawet musimy zaakcentować, że bywały też chwile trudne, a nawet niebezpieczne, nie tylko ze względu na intensywność ruchu drogowego ale również ze  względu na intensywne opady deszczu, silne podmuchy wiatru czy zmrok. W najgorszych warunkach zwykle jechały zmiany jednoosobowe jednak nie jest to regułą, bo jadąc w grupie, w takich warunkach stanowi to nie lada wyczyn. Uczestnicy walczyli nie tylko z tym co ich spotkało ale również z samymi sobą. Wielu z nich ostatni raz na rower wsiadło kilka lat temu, a tu nie dość, że musieli przejechać nie krótki odcinek, to jeszcze we wspomnianych warunkach. Jest to coś niebywałego, że robimy wspólnie rzeczy niemożliwe dla kogoś kogo nie znamy. To jest właśnie piękne i godne naśladowania.

Wiele razy zastanawialiśmy się wspólnie nad fenomenem Munduru Na Rowerze. Żadna z odpowiedzi nie była adekwatna jednak każda miała coś co pasowało do MNR. Czym jest tak na prawdę żółta plecionka? My znaleźliśmy w niej solidarność, siłę, wytrwałość i przyjaźń. Stała się symbolem pomocy, braterstwa, wielkiej chęci wsparcia, a po przejechaniu z nią na ramie roweru, na nadgarstku czy w innym miejscu, stała się częścią nas, naszej przygody. Wiele osób po pokonaniu swojego odcinka pisało: „nie wiem co się stało, nie miałem sił, nie mogłem już kręcić, a jednak jechałem, ta bransoleta daje siłę”. Skoro nam dała tyle energii, jaką więc da Marcinowi?

Ze względu na tempo i intensywność działań organizacyjnych nie udało nam się powiadomić wszystkich mediów ogólnopolskich, co w naszej ocenie dałoby wielkie profity, jeśli nie materialne na koncie akcji, to z pewnością informacyjne. Czynimy wielki ukłon wobec uczestników, którzy sami zadbali o to by ich lokalne media się dowiedziały o naszym przedsięwzięciu co tak na prawdę uratowało nasz wizerunek, a przede wszystkim dało sygnał, że „coś się dzieje”. W efekcie udało się zainteresować lokalne media o tym co robimy, które bardzo chętnie pisały o funkcjonariuszach ze swoich regionów.

W ciągu 23 dni 371 uczestników przejechało 4289,11 km, a byli to Policjanci, Funkcjonariusze Służby Więziennej, Strażacy PSP i OSP, Żołnierze, Żandarmi Wojska Polskiego, Funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei, Strażnicy Graniczni oraz troje cywilów.

Słowo od pomysłodawcy akcji Mundur Na Rowerze – Jerrego.

Cieszę się, że nasza wspólna praca dała tak wielki efekt nie tylko wizerunkowy dla naszych formacji ale także dla nas samych podbudowując postrzeganie służby nie jako obowiązku, a powołania. Wierzę, a nawet jestem pewien, że w przyszłym roku liczba uczestników będzie większa, a trasa dłuższa.  Wielu z Was kontaktowało się ze mną dziękując za organizację tego przedsięwzięcia jednak to nie mnie należą się podziękowania tylko Wam oraz wszystkim innym osobom zaangażowanym w przebieg sztafety.

Według mnie nie odległość czy czas przejazdu ma znaczenie. Najważniejsze było to, że wystarczył jeden sygnał do działania, a wszystko inne powoli się układało. Gdyby nie Wasze chęci i zaangażowanie moglibyśmy marzyć o podobnej przygodzie, którą mogliśmy przeżyć.

Chciałbym serdecznie podziękować Panu Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Rzeszowie nadinsp. dr Krzysztofowi Pobuta, za osobisty patronat nad naszą akcją, a tym samym podniesienie Marcina na duchu poprzez pokazanie, że przełożony, który jest z nim w trakcie służby, wspiera go także poza nią, a zwłaszcza w tak trudnych dla Niego chwilach jak walka o pełnię zdrowia. Dziękuję za list, który Pan napisał, a który w Pana imieniu odczytał  Pan mł.insp. Jacek Lisak.

Podziękowania przesyłam także Przewodniczącemu Zarządu Wojewódzkiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów w Rzeszowie Panu Józefowi Bąkowi, wiceprzewodniczącemu Panu Mieczysławowi Klimkowi oraz wszystkim zaangażowanym w pomoc przy zabezpieczeniu trasy przejazdu i zadbanie o bezpieczeństwo uczestników, a przede wszystkim Pani Dagmarze Borys, która swoją pogodą ducha napełniła nas wszystkich dobrą energią i endorfinami. Zespół, który tworzycie, oparty na wzajemnym szacunku i przyjaźni to najlepiej zbudowany mechanizm kół zębatych, który nie ma prawa się zatrzymać, na pewno się nie zepsuje.

Najszczersze podziękowania i ukłony przesyłam na ręce Przewodniczącego Podkarpackiej Grupy IPA z siedzibą w Przemyślu Pana Jana Fabera, który nigdy nie odmówił pomocy, chociaż często o nią prosiliśmy. Na Pana ręce składam także podziękowania członkom IPA z innych Regionów w Polsce, którzy ratowali niejako przejazd sztafety w sytuacjach kiedy uczestnicy musieli się wycofać z udziału. Nie mogę nie wspomnieć o rachunku bankowym, który został przez Państwa uruchomiony na potrzeby akcji. Był to główny klucz powodzenia naszej akcji zbierania środków na wsparcie Marcina.

Na ręce Pana Komendanta Miejskiego Policji w Białymstoku insp. Wojciecha Macutkiewicza składam najszczersze podziękowania i wyrazy wdzięczności za gościnę Munduru na rowerze na podlaskiej ziemi oraz aktywne włączenie się w akcję oraz rozpropagowanie jej wśród swoich funkcjonariuszy co zaowocowało liczną reprezentacją Policji podczas ostatniego przejazdu sztafety. Jest nam niezmiernie miło, że zostaliśmy przywitani przez tak liczną kadrę kierowniczą białostockiej Policji z Panem na czele. Dziękuję za profesjonalne przygotowanie mety oraz zabezpieczenie jadącej kolumny pod względem bezpieczeństwa.

 

Dziękuję również Panu Dyrektorowi Okręgowemu Służby Więziennej w Białymstoku płk. Piotrowi Kondraciukowi za umożliwienie funkcjonariuszom Służby Więziennej wzięcia udziału w akcji oraz wparcie techniczne przy zabezpieczeniu przejazdu jadącej kolumny uczestników. Dziękuję Panu Dyrektorowi Zakładu Karnego w Czerwonym Borze podpłk. Adamowi Kozioł za gościnę i przyjęcie organizatorów w dniu finału akcji. Dziękuję Przewodniczącemu Zarządu Terenowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa przy AŚ w Białymstoku st. sierż. Pawłowi Stachurskiemu  oraz Przewodniczącemu Zarządu Terenowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa przy ZK w Białymstoku mł. chor. Kamilowi Kulce za niesamowitą energię i nadzwyczajne zaangażowanie w organizację finału akcji oraz przejazdu 23 etapu sztafety.

Uczestnicy, nie mam wątpliwości, że dar jaki poświęciliście Marcinowi ale i całej akcji Munduru na rowerze jest jednym z najpiękniejszych, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Mam na myśli swój własny czas, który oddaliście nie na polecenie przełożonego, nie z przymusu lecz z wyższości idei i chwili, a przede wszystkim, bo ktoś gdzieś potrzebował pomocy. Cieszę się tym bardziej, że pomogliśmy funkcjonariuszowi, który w chwili zwątpienia otrzymał pomoc i wsparcie. Wierzę, że dobro, które pokazaliście zaowocuje w Waszym życiu osobistym i służbowym z podwójną siłą, a Wy będziecie dumnie głosić, że jesteście jednym z ogniw łańcucha, który nazwaliśmy „Mundur na rowerze”.

Dziękuję grupom zrzeszonym oraz niezrzeszonym za udział w akcji oraz wsparcie nas podczas przejazdu przez Polskę, cieszy nas fakt, że służby mundurowe mają tak liczne wsparcie w innych grupach społecznych. Warto wspomnieć o jednostkach Ochotniczych Straży Pożarnych w Majdanie Królewskim, Niwkach oraz Strykowie, które wsparły nas w różny sposób od osobistej obecności aż po gościnę w swoich strażnicach. Dziękujemy także członkom Grupy Ratowniczej Medival z Białegostoku za zabezpieczenie medyczne podczas ostatniego etapu sztafety, poprzez przejazd odcinków karetką z całą załogą oraz przejazdu na rowerach. Było to dla nas na prawdę budujące widzieć tak wielkie zaangażowanie dla jednego człowieka. Świadczy to nie tylko o szeroko pojętej solidarności ale o prawdziwym braterstwie i powołaniu do czynienia dobra i wsparcia potrzebujących.

W imieniu własnym oraz zespołu organizacyjnego jeszcze raz serdecznie dziękuję, Do

zobaczenie w przyszłym roku podczas kolejnej edycji akcji „Mundur Na Rowerze 2018 – Kręcimy dla..”

Jarosław Hapak – Jerry

 

 

 

 


Marcin, Kolego

dla Ciebie przejechaliśmy całą Polskę, dla Ciebie pokonaliśmy samych siebie, a nawet pokonaliśmy niesprzyjającą pogodę. Teraz Ty zrób coś dla nas. Pokaż, że to co zrobiliśmy było tylko rozgrzewką przed Twoją zwycięską walką z chorobą. Mam nadzieję, że trzymając żółtą bransoletę będziesz czuł nasze wsparcie i energię, która nas niosła ponad 4000 km. Wierzę, że przy okazji naszej kolejnej akcji będziesz stawiany za wzór siły i odwagi w walce z nowotworem, a my, razem będziemy świętować i cieszyć się z Twojego sukcesu.

Pozdrawiamy Cię z 85 miast Polski, które odwiedziliśmy i z każdego metra naszej trasy.

Uczestnicy i Zespół Organizacyjny.


Przypominamy, że akcja zbiórki środków na leczenie Marcina nadal trwa. Rachunek bankowy otwarty będzie do końca 2017 roku dlatego zachęcamy do wpłaty najdrobniejszej kwoty, za każdą jesteśmy bardzo wdzięczni.

Podkarpacki Bank Spółdzielczy
Odział w Przemyślu
ul. Mickiewicza 4, 37-700 Przemyśl
90 8642 1155 2015 1506 0396 0003

w tytule wpłaty DAROWIZNA – Mundur na rowerze

Napisz komentarz